Spadła z dachu
Kamila Jankowska, o której pisaliśmy, że wraz z mężem Jerzym mieszka bez bieżącej wody i dostępu do kanalizacji, miała wypadek. Kobieta wyszła przez okno na dach i spadła na sąsiednie podwórze. Doznała poważnych obrażeń. Jak podejrzewa jej małżonek, stało się to po ataku padaczki.


Panią Kamilę czeka długa rehabilitacja


9 lipca o godz. 10.50 pogotowie ratunkowe powiadomiło policję o wypadku, do jakiego doszło w kamienicy przy Małym Rynku w Krotoszynie. 41-letnia kobieta ze swojego pomieszczenia na strychu wyszła przez okno na daszek na wysokości ok. 6 metrów. – Z niewyjaśnionych przyczyn spadła na podwórze posesji – informuje Piotr Szczepaniak z Komendy Powiatowej Policji w Krotoszynie.

Była w stanie krytycznym
Jak mówi Jerzy Jankowski (46 l.), jego żona upadła na sąsiednie podwórze, na kamienie. Uderzyła o ziemię prawym bokiem. – Ma złamaną rękę w trzech miejscach, pogruchotaną miednicę, noga jest bardzo spuchnięta – opowiada pan Jerzy. Drugiego dnia po wypadku przeszła operację żołądka. W pierwszym tygodniu po wypadku kobieta była w stanie krytycznym i leżała w śpiączce. – Od dwóch dni ma jako taki kontakt ze mną, jest półprzytomna. Jak coś mówi, to tylko „O Boże”, bo ją wszystko bardzo boli. Ostatnio, jak złożyłem jej życzenia, powiedziała „Kocham Cię” – dodaje mężczyzna.

Bez wody i ubikacji
O Jankowskich pisaliśmy w kwietniu br., gdy przyszli do redakcji po pomoc i opowiedzieć o swojej bardzo trudnej sytuacji materialnej i mieszkaniowej. Zajmują niski pokoik, w którym ledwie mieści się kilka starych mebli. Jest także maleńka ubikacja, z której nie mogą korzystać. Wodę przynoszą w plastikowych butelkach od znajomego. Potrzeby fizjologiczne załatwiają do wiadra, a jego zawartość wylewają na zewnątrz, do kanału. W grudniu 2012 r. właścicielka kamienicy Agnieszka Rozum odcięła Jankowskim wodę i odłączyła ich od kanalizacji. Zrobiła to, bo – jak twierdzi – niewłaściwie korzystali z tych instalacji, zalewając jej mieszkanie. Poza tym w ostatnich miesiącach nie płacili czynszu, gdyż mężczyzna stracił pracę i żyli tylko z renty pani Kamili.

Miała atak padaczki?
Podczas naszego pierwszego spotkania Jerzy Jankowski mówił nam, że brat właścicielki kazał im się wynosić i zastraszał wyrzuceniem na bruk. Jerzy bał się zostawiać żoną samą, bo ta od 35 lat choruje na padaczkę. – Jak się zdenerwuję, to mogę szybciej dostać ataku – tłumaczyła Kamila. Po atakach częściowo traciła świadomość.
Sebastian Pośpiech
(więcej przeczytasz w gazecie)

Rzecz Krotoszyńska, nr 29/952, 23 lipca 2013 r.



KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

treść:
podpis:

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami czytelników
Rzeczy Krotoszyńskiej. Redakcja rzeczkrotoszynska.pl
nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.




takie rzeczy to mogą się dziac tylko w Krotoszynie ... to straszne , gdzie są slużby opiekuncze !!!
motyl (26.07.2013 20:07)


REKLAMA

[ Powrót do strony głównej ]